Zima. Wyszłam z małżonkiem na spacer z naszym 8-letnim synem. Mój syn jak tylko zobaczył z daleka budkę z zabawkami to zaczął marudzić że on tam chce wejść i "tylko" pooglądać zabawki.
W końcu się ugięliśmy, wpuściliśmy go do tego sklepiku a sami zostaliśmy na zewnątrz i sobie rozmawialiśmy. Co chwila uchylały się drzwi sklepu i wyglądała z nich głowa mojego syna z pytaniem: "Mamo, kupisz mi to?" za każdym razem cierpliwie odpowiadałam: "nie, nie kupię", "nie, nie wzięłam ze sobą pieniędzy" itd.
Po jakimś czasie ze sklepu wychodzi mój syn i w dłoniach trzyma rozpakowanego ludzika. Zapytałam zdziwiona - "A co ty masz? Skąd to wziąłeś?" - myśląc że wyniósł tą zabawkę ze sklepu. Mój syn na to - "powiedziałem pani w sklepie, że moi rodzice nie mają pieniędzy i Pani dala mi wtedy tą zabawkę za darmo"
