Autentyki.pl / Alkoholowe http://autentyki.pl/alkoholowe Ostatnio dodane autentyki z kategorii Alkoholowe na stronie (10). Po więcej zapraszamy na http://autentyki.pl pl Tekst nr 6063 http://autentyki.pl/6063
Rzecz działa się na pod-białostockiej wsi. Czasowo jakieś 12 lat temu. Był koniec lipca, więc wiadomo... środek wakacji. Do wielu mieszkańców owej malowniczej podlaskiej "aglomeracji" zjechali się krewni, więc ludzisków do imprez nie brakowało. Praktycznie codziennie urządzaliśmy sobie jakieś ogniska przy piwie i ogólnie melanżowaliśmy do białego rana. Jednak jeden wieczór był szczególny. Ktoś wpadł na pomysł, że bezsensu jest przepłacać za piwo i wódkę, skoro we wsi można kupić bimber. Ten ów ekonomiczny pomysł od razu padł na podatny grunt i zrobiliśmy ściepę. Okazało się, że za litr tego wykwintnego trunku zapłaciliśmy 6zł (słownie: sześć). Nie ukrywam, ze był to niemały szok. Ale do rzeczy. Berbelucha była nierozrobiona, więc moc urzędowa powyżej 90% mogła nas obalić. Szybko skombinowaliśmy drugą butelkę i rozrobiliśmy to z wodą ze studni. Niektórzy zapewne wiedzą ze w takiej sytuacji powstały roztwór nabiera temperatury, co akurat nie jest pożądanym efektem. No ale nie mogliśmy pozwolić, żeby takie szczegóły zepsuły dobrą balangę i udaliśmy się polną drogą nad staw w celu rozpracowania owegoż trunku przy ognisku. Przebiegu nie muszę opisywać, bo to zawsze wygląda tak samo. Ciekawe było to co stało się potem. Jeden z kolegów (stały mieszkaniec owej wsi) nazwijmy go Piotrek trochę przesadził. Znaleźliśmy go z bratem za krzakami, trzymającego w objęciach taki wielki głaz, który notabene kompletnie obrzygał i wykrzykującego imię swojej dziewczyny. Postanowiliśmy więc delikwenta do domu odtransportować. Wzięliśmy go pod rękę i dawaj do wichury. Po drodze Piotruś w swoich krótkich przebłyskach świadomości wytłumaczył nam, ze nie może do domu wejść drzwiami, bo go stary na progu zabije i że mamy wsadzić przez balkon. Był to dom z takim wysokim parterem i balkon był jakieś 2 metry nad ziemią. Dom był w trakcie wykończenia, więc nie było jeszcze barierek, co zdecydowanie ułatwiło nam zadanie. A więc podsadziliśmy Piotrusia na ten balkon, on podziękował, zrobił krok, usiadł i zasnął. Nie mieliśmy ochoty już się dalej z nim szarpać, wiec poszliśmy z powrotem na imprezę. Nazajutrz po południu spotykamy się wszyscy na mleczarni (takie centrum rozrywkowe) i w końcu przychodzi tez nasz imprezowicz od "kamienia filozoficznego". Ku naszemu zdziwieniu ze złamanym nosem, podbitym okiem i bez jednego zęba z przodu. Wszyscy od razu pomyśleli, ze go ojciec jednak dopadł, no ale żeby tak syna skatować, to lekka przesada. Piotruś obalił naszą teorie opowiadając nam co się naprawdę wydarzyło. Wszystkiego dowiedział się od swojej siostry, która mieszkała w pokoju od tego balkonu. Piotruś nad ranem obudził się i wykrzykując coś chwiejnym krokiem zasuwa pod jej oknem, co ją oczywiście zbudziło. Niestety nie skręcił w miejscu, w którym były drzwi i poszedł dalej. Potem był już tylko huk 70 kilowego bezwładnego cielska spadającego na beton. Minęło już 12 lat, a co go widzę, to śmieje się na głos. ]]>
Tekst nr 6061 http://autentyki.pl/6061 Wszyscy:
- Uwaga będzie rzygał!
Ten już się schyla by się nie zapaskudzić i.... puszcza bąka. Kolega wypala:
- Grzesiu chyba nie tą stroną, co?
Sam się prawie porzygałem ze śmiechu :D ]]>
Tekst nr 6059 http://autentyki.pl/6059 - Kurwa!!! Daj ten pi#@$olony nr, bo zabije własnymi pięściami!!!
I co? I dała! Sam poleciałem po te browary :) ]]>
Tekst nr 6051 http://autentyki.pl/6051 Ognisko, gitara i te sprawy, nagle pod bramę posesji przyjeżdża radiowóz. Ludzie myśleli, że to pustostan, i zgłosili "wtargnięcie". No to dostają wszystkie dokumenty, wszystko ok. Policjanci stwierdzają, że są głodni i pytają czy mogli by dostać po kiełbasce. Właścicielka oczywiście się zgadza i idzie przynieść owe kiełbaski. Tutaj wkracza wstawiony kumpel, który chwiejnym krokiem podchodzi do bramki i kwituje ich prośbę takimi słowami:
-Nie dla psa kiełbasa.
Policjanci zbulwersowani, pojechali sobie..
Ich miny, bezcenne. ]]>
Tekst nr 6036 http://autentyki.pl/6036 [P]pijak: Mistrzu skombinuj jakąś flaszkę.
[H]hubert: Co ja z tego będę miał?
[P]: Połowę mojej wygranej
[H]; Dobra (w tym momencie chłopaki odeszli)
Chłopaki wzięli pustą butelkę LUKSUSOWEJ i dolali wody. Dali tą "wódkę" pijakowi a on schował ją do spodni z tyłu. Gościu zrobił banana na twarzy.
I próbuje dalej:
[P]: Mistrzu przynieś zagrychę, może jakieś udko?
[H]: Spoko..
Wtedy Hubert wszedł na sale i zwinął dla pijaczka placek i boczek elegancko zapakowany w serwetki.
Gostek od razu rzucił się na placek, potem powoli konsumował boczek, wtedy padło hasło: ten boczek jest z psa ;D
Menel wypluł boczek i dodał : O kur** na serio?
Chłopcy: Nie ze świni.
Więc gostek zjadł boczek i wytarł sobie usta chusteczką a potem schował ją do kieszeni.
Na drugi dzień przychodzi ten sam menel i mówi do Huberta:
- Chodź no tu, chodź.
[H]: Daj mi spokój.
Wtedy podchodzi jeden z gości weselnych, a pijak:
- Ale mnie c**j wrobił przez niego przegrałem stówę i koledzy mnie pobili bo ich poczęstowałem wodą ku**a.
]]>
Tekst nr 6034 http://autentyki.pl/6034 - Chodź ze mną, bo sama się boję.
- Idź sama, przecież nic ci się nie stanie.
- No chodź, bo boję się, że coś mi do tyłka wlezie.
Wtem z tłumu wyrwał się lokalny mistrz ciętej riposty:
- Weź mała przestań marudzić, kto by się tam do twojego tyłka chciał dobierać.
Dziewczyna wreszcie poszła sama i już tego wieczora się w towarzystwie nie pojawiała. ]]>
Tekst nr 6021 http://autentyki.pl/6021 - Teee Piotruś zamknij uliczkę bo przeciąg będzie :)
Mamy z tego bekę po dziś dzien :D
]]>
Tekst nr 5940 http://autentyki.pl/5940 - K*rwa nie wiem, ale to żona Wojewody
.. i potem to się działo: pogotowie, policja, nawet helikopter ratowniczy wylądował. ]]>
Tekst nr 5890 http://autentyki.pl/5890 Impreza już się zaczęła, młodzi odebrali od wszystkich życzenia i prezenty, gotowiśmy się bawić, a Witusia - nie ma. DJ puszcza imprezowe lodołamacze, ludzie wskakują na parkiet, zabawa trwa już godzinę, a Witusia - nie ma. Zaczynają się rozmowy na ten temat. Jedni niecierpliwią się brakiem napojów wysoko gazowanych, inni martwią się, że może coś mu się stało, jeszcze inni już układają scenariusze, co tym razem Wituś mógł wywinąć, łącznie z opcją, że zapomniał o imprezie. I w chwili, kiedy po towarzystwie krążył już kapelusz ściepowy na zakup czegoś dla przetrwania do przyjazdu alkoholu właściwego - pojawił się Witula. Od progu przepraszał, w pas się kłaniał i tłumaczył, że trafiła mu się najdziwniejsza kontrola drogowa w życiu.

Wyjechał z domu dość późno, a znajomą hurtownię miał aż w Sochaczewie (jakieś 70 km od miejsca imprezy), zatem dociskał mocno gaz. W drodze powrotnej "misie" zamachały mu lizakiem. "Przekroczył pan dozwoloną prędkość o 48 km/h, to będzie tyle to a tyle złotych mandatu i tyle to a tyle punktów karnych" no i rutynowa kontrola - dokumenty, apteczka, bagażnik... I nagle dziwnym zrządzeniem losu policjanci po prostu oddali mu dokumenty, pouczyli, życzyli szerokiej drogi i puścili bez mandatu. Faktycznie - dziwnie. Przy takim przekroczeniu prędkości raczej nie udaje się wymigać od mandatu, a tu taki psikus?
Zagadka wyjaśniła się po otwarciu bagażnika, gdzie zauważyliśmy, że z jednej ze skrzynek z wódką ubyły trzy butelki. ]]>
Tekst nr 5882 http://autentyki.pl/5882 - Poproszę butelkę denaturatu - prosi.
- Ja też poproszę butelkę denaturatu i butelkę "Heleny" - wtrąca się następny po nich w kolejce facet.
Ogólna konsternacja.
- "Helena" dla żony - dodaje po chwili. ]]>