Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Masz konto w Google? Lubisz Autentyki? Kliknij w przycisk "+1" i polecaj serwis znajomym!

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 940

Hipermarket koło godziny 22, tuż przed zamknięciem. Przy kasie (M)atka z dzieckiem ok 4-5 lat. Za nią (S)tarsza pani koło 70 i typowa (B)lachara, blond włoski z odrostami, kilo tapety ta fejsie, mini że pół d... wystaje, a "wypachniona", że w obrębie 5 metrów idzie się udusić.
Matka miała sporo zakupów i wypakowywała na taśmę. Brzdąc się nudził i dokazywał, skakał przez barierki oddzielające kasy.
(M) - Synku nie biegaj.
Synek nic.
(M) - Synku nie biegaj, bo zrobisz sobie krzywdę.
Synek dalej dokazuje.
Na to wypala blachara
(B)- O tej porze bachory dawno powinny być w łóżkach!!
Na co z miejsca się odwraca starsza pani i:
(S) - A ku..wy w pracy!!

To wydarzyło się w Brazylijskich liniach lotniczych - TAM airlines.

Biała babeczka, na oko około 50 lat, siadła na swoim miejscu. Pech chciał, że obok niej siedział czarny mężczyzna. Widząc wściekłość kobiety, hostessa szybko zareagowała i zapytała kobietę:
- W czym problem proszę pani?
- Nie widzisz? Dali mi miejsce obok czarnego faceta. Nie mogę siedzieć obok niego. Musicie zmienić mi miejsce!
- Proszę się uspokoić - powiedziała hostessa - Niestety, ale wszystkie miejsca w tej klasie (ekonomicznej) są zajęte. Jeszcze pójdę sprawdzić czy są wolne.
Hostessa poszła i wróciła za kilka minut.
- Proszę pani, tak jak mówiłam, w klasie ekonomicznej nie mamy już wolnych miejsc. Dodatkowo, rozmawiałam z kapitanem i potwierdził, że nie mam wolnych miejsc w tej klasie. Są tylko w pierwszej klasie.
Gdy babeczka nic nie mówiła, hostessa kontynuowała:
- To wyjątkowa sytuacja aby pasażer z klasy ekonomicznej mógł zmienić klasę na pierwszą. Jednakże w tych okolicznościach, kapitan powiedział, że byłby to skandal gdyby pasażer musiał siedzieć obok niemiłej osoby.
I zwracając się do czarnego mężczyzny:
- To znaczy, proszę pana, gdyby pan mógł się spakować, mamy dla pana zarezerwowane miejsce w pierwszej klasie.
Wszyscy pasażerowie, którzy siedzieli niedaleko i słyszeli rozmowę zaczęli klaskać na stojąco. :)

Babcia moja, to typowa starowinka, o jakiej każdy marzy - chusteczka na głowie, laska w dłoni i zmarszczek więcej, niż na słoniu.
Swego czasu moja siostra postanowiła przedstawić babci swojego faceta - ona metr pięćdziesiąt w kapeluszu, szwagier - coś koło dwóch metrów będzie.
Przyszła część oficjalna, uściski dłoni i całusy wymienione... Wtedy babcia spogląda podejrzliwie to na szwagra, to na siostrę i wypala:
- Ewelinko, ale jak on taki wielki, to jak ty go bydziesz loć?!
Po czym, dla pewności, zdzieliła szwagra laską przez nogę.

Przyszła teściowa miała urodziny, przyszło znajome małżeństwo, daje prezent i ten mówi:
[mąż] - Miałem dla Ciebie kwiatki, ale ku*wa zwiędły.
[żona] - Się dziwisz baranie, jak je pod grzejnikiem postawiłeś.

Słowa mojej kochanej mamusi:
-O! a dziś mówili w telewizji o Victorii! Żonie tego......no piłkarza.......Ba......Backhand'a!
:)

Podobno autentyk:
Pewna firma miała za zadanie napisać ofertę na usługi dla centrali RUCHu (to ci od sieci kiosków).
Przetarg publiczny, mnóstwo załączników, trzeba było opisać dokładnie oferowane rozwiązanie itp.
Koledzy piszący ofertę stwierdzili, że opisywana problematyka podobna jest do tego, co niedawno oferowali w pewnym banku. Zrobili więc zgrabne CTRL+C, CTRL+V i dla pewności jeszcze pozamieniali za pomocą CTRL+F wszystkie słowa "bank" na "Ruch".
Nieco się zdziwili gdy po otwarciu ofert, przewodniczący komisji zapytał:
- Panowie, czy możecie wyjaśnić co to są Ruchomaty?

Nigdy nie zapomnę sytuacji, które miała miejsce trzy lata temu. Wracałam z koleżanką autobusem ze szkoły (druga liceum). Oczywiście po przeciwnej stronie na czwórce (znacie taką czwórkę w autobusie na samym przodzie - dwa miejsca ustawione normalnie i dwa tyłem do kierunku jazdy) usiadła starsza kobieta. Ja i moja koleżanka znałyśmy ją wcześniej - strasznie niemiła. Ale nie to chciałam opowiedzieć.
Do autobusu weszli gimnazjaliści, a miejsce było tylko obok tej kobieciny. Nagle słychać dzwonek telefonu. Dźwięk dochodzi miejsca, gdzie siedziała tamta kobieta. W końcu odebrała. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ona wyjęła komórkę... z piersi. Pomiędzy swoimi cyckami zawsze wkładała swój telefon. Ja i moja koleżanka długo powstrzymałyśmy się od wybuchnięcia głośnym śmiechem, a ci gimnazjaliści - kilku też próbowało nie roześmiać się, ale jeden z nich nie wytrzymał i zachichotał. Oczywiście dostał bęcki od tamtej kobieciny, że 'nie wolno śmiać się z kaleki!'.
Potem zawsze, kiedy ją widziałam w autobusie, starałam się nie zaśmiać - od razu przypomniał mi się telefon w cyckach.

Jestem wolontariuszem w fundacji charytatywnej i nauczam historii w więzieniu. Dzisiaj po skończonych zajęciach odruchowo powiedziałem: " Ok, zajęcia skończone. Jesteście wolni"

Nie moje, ale zasłyszane od kolegi. Rzecz się działa za granicą (więc może i różnice kulturowe dochodzą do zwykłego wścibstwa), kolega poszedł do knajpki na obiad, siedzi przy barze, a tamtejsza etykieta pozwala na pogawędki z przypadkowymi sąsiadami posiłku, więc nawiązuje się taki dialog z zażywnym panem obok:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Pan tu na stypendium?
- Tak.
- A długo?
- No, rok będzie.
- O, to długo. Z żoną?
- Nie, nie mam jeszcze żony.
- Czyli uprawia pan onanizm, czy tak?

To chyba jak dla mnie rekord świata we wścibstwie :)

Kilka lat temu chodziłam do liceum na profil humanistyczny. Moja wychowawczyni (pani polonistka) oprócz nas miała też klasy geograficzne. Zawsze na nie narzekała, że nigdy nic nie umieją z polskiego.
W pierwszej klasie, bodajże drugi semestr, moja wychowawczyni oddaje nasze sprawdziany. Było bardzo dużo dobrych ocen, najlepsza to była piątka, najgorsza, oczywiście, pała, ale tych jedynek było bardzo malutko. Po oddaniu naszych klasówek wychowawczyni zaczęła nam opowiadać, jak poszło równoległej klasie, oczywiście profil geograficzny:
- Proszę państwa, tutaj były nawet dobre oceny, ale w tamtej klasie były prawie same jedynki. Tylko jeden chłopak ten sam sprawdzian napisał tak, że punkty miał między dwójką a trójką. Jako, że napisał najlepiej, wyróżniłam go.
- Jak? - spytaliśmy. Jej odpowiedzi nigdy nie zapomnę:
- Wstawiając mu dwa z plusem - uśmiechnęła się.