Autentyki - humor i rozrywka

Sytuacyjne

Kategoria dość specyficzna kategoria w serwisie. Wpadki słowne czy też sytuacje, które mają sens w danej, konkretnej sytuacji. Wtedy są śmieszne i zrozumiałe dla innych. Kluczem jest bardzo dobry opis zdarzenia.

Subskrybuj RSS dla kategorii Sytuacyjne.

Masz konto w Google? Lubisz Autentyki? Kliknij w przycisk "+1" i polecaj serwis znajomym!

Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 940

Zasłyszane:
W wakacje w małym mieście z okazji iluś tam lat istnienia tegoż miasta władze postanowili zaprosić zagranicznego mistrza aikido (wiecie, sztuka walki, gdzie głównie używa się kija do obrony przed atakami). Mistrz przyjechał - mały, skośnooki, w podeszłym wieku i dał wszystkim ludziom pokaz swoich umiejętności. Na widowni słychać było okrzyki zachwytu i zdziwienia.
Prowadzący, aby nieco ożywić występ mistrza, rzekł do widowni:
- Teraz zapraszam ochotnika na scenę, aby sam mógł się przekonać i sile naszego mistrza. Kto jest chętny? - zapadła cisza. Na samym tyle siedli panowie podobni do tych z ławeczki z 'Rancza' - wiecie, amatorzy tanich trunków. Jeden z nich wydarł się do swojego kumpla:
- Józek, co ci szkodzi, idź! - w ten sposób cała publiczność (prawie całe miasto) zaczęło skandować imię tegoż pana: 'Józek, Józek, Józek', aż skandowany dał się przekonać i wyszedł na scenę. Prowadzący, zadowolony, zę jednak wybór chętnego nie trwał tak długo, dał Józkowi jeden z kijów mistrza i powiedział:
- Józek, teraz uderz mistrza. - Wiecie, chciał prowadzący pokazać, że mistrz wybroni się z każdego ciosu.
- Mogę? - nieśmiało spytał Józek.
- Możesz, Józku, najsilniej jak potrafisz! - zachęcał go prowadzący.
- A mogę? - już chciał się Józek upewnić. W jego głosie było słychać zachwyt.
- Tak, wal! - rzekł zniecierpliwiony prowadzący.
Podobno ten Józek tak wpieprzył mistrzowi tym kijem, że ten padł na ziemię nieprzytomny i cały we krwi. Organizatorzy byli przerażeni tym widokiem, ale ktoś przytomny zadzwonił po karetkę. Mistrz leżał tam tydzień i od razu po wypisaniu ze szpitala wyjechał do siebie.
A Józek? Przez miesiąc stał się lokalnym bohaterem w tym mieście i miał przez ten czas swój ulubiony napój za darmo:-)

Apteka. Wchodzi młoda dziewczyna wiek licealny. Całkiem przeciętnej urody. Podchodzi do farmaceuty,kupuje jakiej duperele.. w pewnym momencie zaczynam przysłuchiwać się temu co mówią po czym nagle słyszę:

- coś jeszcze dla Pani?
- tak. Chciała bym żel do JAMY GĘBOWEJ
- do jamy gębowej? jest Pani pewna?
- tak tak bo coś pod językiem mi się zrobiło.....

ps. pozdrowienia dla Pani z Jamą Gębową!!! ;)

Mój syn przyszedł dziś do domu z nową dziewczyną.
- To jest Kasia.
- Miło cię poznać. Wiele o tobie słyszałem.
- Serio? Mam nadzieję, że same dobre rzeczy.
- Naturalnie, że tak. Mój syn to szczęściarz, że ma ciebie. Ja musiałem czekać półtora roku zanim jego matka dała mi od tylca.

Pewnego dnia przyszedł do mnie [K]umpel.
Zaczęliśmy grać w Battlefielda.
K: Czemu gramy w multi?
Ja: Bo wole strzelać do ludzi niż do komputera.

Mieliśmy wyjątkowo ciężki tydzień. Kolega, którego niedawno nawiedziła teściowa, opowiada, jaka spotkała go niespodzianka.
- Wracam do domu, taki zmęczony, wypruty. I tak sobie myślę, że przecież w lodówce mam jedno piwko, chłodzi się od paru dni. Już sobie wyobrażam, jak siądę w fotelu i się go napiję. Wracam, otwieram lodówkę, a tam pusto. Pytam żony "Gdzie moje piwo?", a ona na to "Mamusia wczoraj wypiła."

Rzecz dzieje się w Londynie...Dwóch kolesi- Polaków jechało metrem... Na przeciwko nich usiadł murzyn obwieszony jak choinka złotymi łańcuchami... Jeden mówi do drugiego:
-Ty zobacz jak się skur***syn obwiesił
Na to murzyn do nich po polsku:
- Jak się pracuje to się ma!
Mina gości bezcenna. Pierwsza stacja i już ich nie było :)

Słoneczna sobota, z racji tak pięknej pogody w lato w tym czasie a aptekach ogólnodostępnych może być zmniejszony ruch. Zostałam akurat w ten dzień sama w aptece na okienku i ruchu nie miałam zbyt dużego. Spokojnie sobie układałam towar, przeglądałam recepty i w ten przychodzi starszy klient z receptą na "niebieskie tabletki", sięgam do szuflady po lek, sprawdzam poprawność recepty ponownie i zatwierdzam receptę, po czym słyszę:
- o akurat nikogo nie ma w aptece, więc niech mi Pani szczerze powie, czy ja po tych tabletkach nie zarucham się na śmierć?
Nie mam problemów ogólnie z rozmową z pacjentami, ale w tamtej chwili zwyczajnie mnie zatkało...

W mojej okolicy kobieta zadzwoniła na policję, że jej ścianę wokół bankomatu pomalowali. Policjant zdziwiony odpowiedział, że to ściana banku i mogą sobie ją pomalować. "Ale ja tam miałam napisany PIN!"...

Jechałam tramwajem w Poznaniu, była zima. Obok siedział ojciec z dzieckiem około 7 letnim.
Chłopczyk ciągle przytykał język do szyby, a ojciec za każdym razem mu tego zabraniał. A ostatni ich dialog wyglądał tak:
- Synku ile razy mam Ci powtarzać, że masz nie przytykać języka do zmarzniętej szyby,,
Zdenerwowane dziecko odpowiedziało:
- A mama ciągle Ci powtarza, żebyś nie sikał do zlewu,a ty wciąż to robisz.
Cały tramwaj w śmiech, ojciec uciekł z małym na najbliższej stacji.

Znajomy aktor opowiadał, jak to we Wrocławiu, po zjedzeniu obiadu w jakimś barze (o powiedzmy nie najwyższym standardzie, ale blisko teatru) zapytał "Pani Bufetowej":

- Można tu płacić kartą?

Na co usłyszał z ust wyżej wymienionej:

- Taa, chyba se nią po piźd*ie przejadę!