Wszystkie teksty w kategorii "Sytuacyjne": 940
- « Poprzednie 10
- Strona: 4 z 94
- Następne 10 »
2 razy wydzwaniały jakieś laseczki z play'a - zawsze standardowa ta sama psychodeliczna gadka "odnotowaliśmy, że często pan doładowuje telefon, ile wydaję pan na telefon?" WTF??!! Za trzecim razem po wstępnej gadce:
- Chciałabym panu zaoferować telefon w abonamencie z darmowymi minutami bla bla
- Ale proszę pani, gdzie ja wykorzystam te minuty?
- No do swoich znajomych..
- Proszę pani ja obecnie musiałem zerwać , wszystkie kontakty bo zamordowałem człowieka i ukrywam się w piwnicy z telefonem:)
-... :)
Jadę z kolegą autem w terenie zabudowanym grubo ponad 130 km/h, bo była piękna i pusta droga.
Nagle, nie zza krzaków wyskakuje policjant z suszarką.
Zostałem zaproszony do radiowozu. Wiadomo, procedura z dokumentami i całą resztą..
Jeden z policjantów już trzyma bloczek do wypisywania mandatów i mówi:
- za prędkość 500 zł i 10 pkt
- za pasy 100 zł i 2 pkt
- za światła 100 i 1 pkt
W sumie 700 zł i 13 pkt.
"Płaci Pan na poczcie czy na miejscu??"
Ja się pytam: "a jaka jest różnica?"
Policjant odpowiada: "na poczcie 700, na miejscu 100" :-)
Nie muszę mówić jaka była moja decyzja
Jako że jestem już od jakiegoś czasu (8 lat) tatą muszę więcej czasu poświęcać synom. Obecnie na rozkładze zainteresowań są samoloty, więc tatuś musi być autorytetem. Wróciłem do lat szczenięcych i pokazuję maluchom "Male Modelarze" które jeszcze w szafie leżą. Wycinamy i tworzymy Mirage, Antki i inne Kukuruźniki. Zajęci pracą nawet nie zauważyliśmy jak mamusia (moja żonka) chciała skorzystać z chwili spokoju i polecieć do cioci na pogaduchy :) Wychodzą z domu o coś się zapytała, a że gwar przy biurku nie do końca usłyszałem i mają na myśli, że trzeba coś jej podać (telefon, portfel, klucze, dokumenty itd.) odparłem: Ja kleje!. Mama się jeszcze poszwendała się po przedpokoju, trzesnęła drzwiami i poszła. Minęła minuta, drzwi wylatują niczym przy wizycie ABW o 6 rano, kurz opada, a tam stoi moja żona o minie teściowej ubrana w sztormiak, parasol i kalosze i drze się: Jaki deszcz!!! jaka ulewa!!! Nie ma chmurki na niebie!!!
Wtedy dotarło do mnie: Ja kleje - jak leje :)
Rozmowa przez cb:
- Koledzy jak mnie słychać?
- Jak teściową w korytarzu - głośno i niepotrzebnie
Padłam :D
Historię tę usłyszałem od mojego i podobno jest autentyczna choć nie jestem pewien czy nie jest to jedna z lokalnych legend. Tak więc kobieta chciała kupić na bazarze od przysłowiowych ruskich pralkę. Zapytała się ile kosztowałby automat, dogadali się po rusko-polsku, że za tydzień zdobędzie dla niej automat w cenie pięciu stów. Po tym czasie kobieta przyszła do kupca odebrać swój zakup. Niestety gdy kupiec pokazał jej ów automat ta zaczęła się drzeć wniebogłosy...
jak postąpiłaby chyba każda kobieta która zamiast upragnionej pralki zobaczyłaby karabin automatyczny :)
A panu ruskowi za nieznajomość języka polskiego dostało się dwa lata więzienia :-)
Sytuacja autentyczna z lat 70-tych, z opowieści matki, ojca i wujka:
W teatrze w Bydgoszczy odbywało się przedstawienie, na które zaproszeni zostali członkowie kółek rolniczych z okolic. Spektakl się rozpoczął, na widowni spokój. Po chwili do sali wpada spóźniona grupa z jednego kółka. W tym momencie aktor wypowiedział swoją rolę:
- Skąd przybywacie błędni rycerze?
Z grupy "spóźnionych" nadszedł odzew:
- SKR Sobiejuchy!
Na widowni śmiech niesamowity, do tego aktorzy zaczęli kulać ze śmiechu, przedstawienie przerwano na parę minut :D
"Jak to się robi z dziewczynami" :)
Zdarzenie sprzed kilku lat, z czasów studenckich. Mój dobry przyjaciel, Gumiś, był notorycznie podrywany przez swoją koleżankę z grupy, Marzenę. Gumiś jednakowoż był nią zainteresowany mniej niż średnio. Miałem przywilej być świadkiem epizodu, w którym Gumiś genialnie zaprezentował, jak skutecznie zniechęcić do siebie dziewczynę. Dialog wywiązał się na korytarzu budynku, w którym mieliśmy mieć zajęcia. Kilka dziewczyn rozmawiało na temat perfum, była tam i Marzena, która prezentowała koleżankom nowo nabytą perfumę. A że byłem tam i ja z Gumisiem, toteż pretekst do podrywu pojawił się rychło:
Marzena: "Zobacz, Gumiś, jaką sobie kupiłam ładną perfumę..."
Gumiś: (lekceważąco) "I po co?"
Marzena: "No jak to po co? Żeby ładniej dla ciebie pachnieć..."
Gumiś: (lekceważąco-kpiąco): "To po co się perfumować? Wystarczy się myć".
Marzena: (z lekkim oburzeniem) "Ależ Gumiś! Przecież JA SIĘ MYJĘ!"
Gumiś: "To chociaż wodę częściej zmieniaj".
Od tego czasu nie przypominam sobie, aby Marzena jeszcze kiedykolwiek podrywała Gumisia...
Mój kolega ze studiów opowiadał mi onegdaj o swojej koleżance, która była jego współlokatorką w pokoju w akademiku. Imienia koleżanki nie pamiętam, więc umownie nazwę ją Mariola. Otóż Mariola do najbystrzejszych nie należała, na ogół nie rozumiała opowiadanych dowcipów.
Toteż zdumieli się jej znajomi, gdy któregoś wieczoru, w gronie znajomych z akademika, opowiadano dowcipy i Mariola roześmiała się, tak jak pozostali, po tym jak jedna z osób opowiedziała dowcip, który muszę tu zacytować:
Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni:
"Panie hrabio nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka!"
Hrabia na to: "Szabli!!"
Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychać świśnięcie szabli i okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla i mówi spokojnie:
"Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociąg".
Jak wspomniałem, Mariola się śmiała, więc wszyscy ze zdumieniem przyjęli, że zrozumiała dowcip.
Po chwili jednak uśmiech znikł z jej twarzy i z powagą zapytała:
"Ej... A po co był ten korkociąg?"
Jeśli dajesz mi minusa, to znaczy, ze też nie zrozumiałeś dowcipu ;)
Niedługo po naszym ślubie moja żonka zdecydowała że musimy przemeblować naszą malutką łazienkę i kupić mniejszych rozmiarów pralkę. W sklepie AGD oglądaliśmy wspólnie znajdujący się tam sprzęt, wreszcie żona stanęła przy wybranym modelem i z triumfem oznajmiła:
Żona: O, ta będzie dobra!
Mąż: Na pewno?
Żona: Raczej tak, bo co?
Mąż: Bo to jest zmywarka...
Żona: Acha, faktycznie... A ja się zastanawiałam, gdzie ona ma dziurkę...
Przypuszczam, że chodziło o otwór do wkładania ubrań :)
Moja kochana żonka miała do mnie niedawno zaskakująca prośbę...
Żona: Kochanie, czy mógłbyś zrobić listę moich zalet?
Mąż: Słucham??
Żona: Czy mógłbyś zrobić listę moich zalet?
Mąż: I co mam z nią zrobić?
Żona: Przynieś mi do pokoju.
Mąż: No... A na czym mam tę listę zrobić?
Żona: Na przykład na kartce.
Mąż: Dobrze. Czy możesz mi podać kartkę?
Żona: Co jeszcze ci mam kartkę podawać? Sam sobie nie możesz wziąć?!
Mąż: No tak... to już jedna zaleta odpada.
- « Poprzednie 10
- Strona: 4 z 94
- Następne 10 »
