Jak pies uratował życie
Pies okazał się mądrzejszy od swojego właściciela.
Mamy wakacje – żar leje się z nieba, a temperatury przekraczają 35 stopni w cieniu – i często się zdarza, że właściciele zostawiają swoje zwierzęce pociechy w samochodzie, a sami udają się na małe zakupy. Jednak nie wiedzą chyba, że wewnątrz samochodu, po nagrzaniu, temperatura jest jeszcze większa niż na zewnątrz.
Nie pisalibyśmy o tym, gdyby nie mądrość labradora (psy o długiej i gęstej sierści), którego spotkał podobny los. Ta rasa jest bardzo inteligentna, dlatego zachowanie psa nie powinno dziwić miłośników czworonogów.
Właścicielka psa wyszła na zakupy – nie było jej prawie godzinę. W tym czasie samochód zdążył się już porządnie nagrzać. Pobyt w markecie pochłonął ją do tego stopnia, że nawet przez chwilę nie pomyślała o swoim pupilu. Dopiero dochodzący dźwięk klaksonu z zewnątrz sprowadził ją na ziemię i przypomniała sobie, że zostawiła kogoś w samochodzie. Okazało się, że był to jej pies – Max, siedzący na miejscu kierowcy, naciskał w klakson do momentu, wzywając pomocy.
Zanim pies trafił do zwierzęcej kliniki, właścicielka szybko napoiła Maxa i owinęła go mokrymi ręcznikami.
Weterynarz powiedział, że labrador był bardzo nagrzany i miał problemy z oddychaniem.
Mimo że tego dnia temperatura przekraczała 90 stopni w samochodzie, to jednak głupota ludzka nie zna granic. Ciekawe czy dotarłoby do niej, gdyby ktoś ją zamknął w samochodzie na takim upale, bez otwartych okien.
Źródło: chicagotribune
Dodano: 2010-07-14