Będąc na wczasach, jako małe dziecko (jakieś 5 lat może miałam) znane byłyśmy z siostrą z hałasowania i ogólnego "umilania" wypoczynku innym wczasowiczom.
Któregoś wieczoru, dziwnie spokojnie siedziałyśmy w domku, a jakieś inne dzieci z ośrodka wydzierały się wniebogłosy.
Moja mama zażartowała więc do mojego taty:
- Teraz powinieneś wyjść na balkon i krzyknąć "uciszcie te cholerne bachory!"
A ja grzecznie posłuchałam, wyszłam i krzyknęłam
- Uciście te cholelne bacholy!
